lotnisko w Gliwicach fot. fotopolska.eu

Loty samolotem jednych przerażają, drugich wprawiają w ekstazę i dają poczucie panowania nad światem. Często jednak podniebne ekranizacje nie do końca oddają magię wersji pierwotnej – oryginalnego scenariusza lub porywającej książki... Tak jest z Dywizjonem 303 Arkadego Fiedlera, który wciąż nie doczekał się godnej oprawy filmowej. Dla mnie to fantastyczny wstęp do przemyśleń o wojnie, podbojach przestworzy i architekturze lotnisk.

Czy ktoś wie, że 4 z 30 wydań Dywizjonu 303 opublikowano jeszcze w okupowanej Polsce? Powieść czytano z wypiekami na twarzy. Sam autor tak charakteryzował swoje dzieło: „Spośród wszystkich moich książek „Dywizjon 303” jest chyba utworem pisanym najbardziej na gorąco, pod bezpośrednim wrażeniem rozgrywających się w 1940 roku wypadków. Pierwsze stronice powstawały już podczas ostatniej fazy owego osobliwego dramatu, nazwanego Bitwą o Brytanię, a ostatnie stronice kończyłem kilkanaście tygodni później, kiedy wciąż jeszcze, niby echo owej bitwy, warczały nocą nad Londynem motory Luftwaffe i padały bomby na miasto”.

Książka powstała na zamówienie gen. Władysława Sikorskiego, który poprosił Fiedlera o reportaż z pola powietrznych bitew o Anglię z udziałem Dywizjonu 303 Eskadry Kościuszkowskiej. Wojenna publikacja skupiała się głównie na bohaterskich polskich lotnikach i na tym, co w przestworzach. Hangary lotnicze grały w niej jedynie rolę tła. Ale bądźmy szczerzy – jakże istotnego! To tam zabezpieczano i reperowano samoloty, robiąc wszystko, by komenda „gotowy do lotu” nie była pustym sloganem.

W Gliwicach także mamy lotnicze tradycje – i chętnie do nich wracamy.

Pierwsze próby z awiacją w naszym mieście czyniono już w 1910 roku. W pobliżu Zameczku Leśnego francusko-niemiecki inżynier Claude Dornier wzniósł się w swojej maszynie w powietrze aż 50 metrów. Jego kolejne projekty pokonywały większe wysokości i odległości. Najbardziej znaną konstrukcją Dorniera miała być wielka „łódź latająca”: Do-X.

Następne przymiarki do zawładnięcia przestrzenią powietrzną Gliwic miały miejsce w 1913 roku. Sygnał do działań przyszedł nomen omen… z góry. To władze w Berlinie nakazały utworzenie lotniska w Gleiwitz. Miało zaspakajać potrzeby przede wszystkim wojskowe. Miejsce wybrano nieszczególnie korzystne – zagłębienie w pobliżu Kąpieliska Leśnego. Nieudane loty i małe katastrofy spowodowane tą lokalizacją doprowadziły do likwidacji lotniska cztery lata później. Rok wcześniej wybrano jednak nowy teren, na północ od Bojkowa, jako miejsce następnego (do dziś funkcjonującego) małego portu lotniczego.

Na potrzeby amatorów lotów wybudowano tam hangary, stację kontroli silników oraz budynek administracyjny. Później dodano kasyno oficerskie, dom mieszkalny i barak sztabowy. Okres po przegranej I wojnie światowej i związane z tym postanowienia Traktatu Wersalskiego wymusiły przekształcenie lotniska w miejsce stricte cywilne. Wtedy to w miejscu starych hangarów zbudowano następne obiekty, m.in. budynek dworca lotniczego, stację meteorologiczną i nowy hangar.

Lokalizacja gliwickiego lotniska, wiążące się z tym miejscem prestiż i przewidywane profity dla miasta nie spodobały się sąsiadom. Zabrze i Bytom miały najwięcej do zyskania i stracenia. I w tym przypadku o „być albo nie być” Flughafen Gleiwitz zadecydowały znowu władze w Berlinie. Rzecz jasna na korzyść Gliwic. I tak już w1925 roku można było polecieć stąd do Berlina z międzylądowaniem we Wrocławiu. Rozrastająca się infrastruktura lotniska była imponująca i aż żal, że tak mało po niej zostało.

Tak jak i dzisiaj na płycie odbywały się różnorakie imprezy – a to skoki spadochronowe, a to pokazy akrobacji samolotowej, a to odwiedziny sterowca Graf Zeppelin. To ostanie wydarzenie jest do dzisiaj pamiętane! Pierwszy raz Zeppelin pokazał się nad Gliwicami w 1929 roku, a drugi raz w1931 roku. Było co oglądać i świętować, a my możemy zobaczyć ten ciekawy epizod w historii lotniska na starych pocztówkach.

Ewa Pokorska
miejski konserwator zabytków

PS

Niedługo na Gliwice.eu ukaże się filmowa relacja obrazująca potencjał tkwiący w dworze przy ul. Dworskiej w Gliwicach i nowe informacje o powstaniu obiektu. Zachęcam do oglądania!