Najpopularniejsze wiadomości i informacje dla miasta Gliwice

GTK w  akcji fot. GTK

Trzeci mecz wyjazdowy GTK Gliwice zakończył się trzecią porażką. Niezwykle skuteczna Asseco Arka Gdynia nie pozwoliła drużynie Matthiasa Zollnera rozwinąć skrzydeł i bezlitośnie wykorzystała wszystkie błędy, wygrywając 94:84.

Spotkanie dwóch drużyn aspirujących do pierwszej ósemki zapowiadało się niezwykle interesująco. Asseco Arka grało do tej pory w kratkę, ale zwycięstwa nad Arged BM Slam Stalą Ostrów Wlkp. i w derbach z Treflem Sopot pokazywały, że potencjał zespołu Przemysława Frasunkiewicza jest wysoki. GTK przed tym spotkaniem znajdowało się wyżej od rywala, mając o jedną wygraną więcej, ale też o jeden mecz więcej rozegranych. Gliwiczanie wygrali trzy mecze na własnym parkiecie, a na wyjazdach dwa razy przegrali. To właśnie w Gdyni mieli powalczyć o pierwszy wyjazdowy komplet punktów. I już pierwsze minuty pokazały, że mecz może być zacięty. Gospodarze postawili przede wszystkim na rzuty z dystansu, a próby Bartłomieja Wołoszyna i Krzysztofa Szubargi znalazły drogę do kosza. Dla gości punktował głównie Terry Henderson (7:7). Zespół Matthiasa Zollnera na chwilę wyszedł na prowadzenie po celnym rzucie wolnym Daniela Gołębiowskiego, ale kolejne trafienie zza łuku Wołoszyna pozwoliło miejscowym odzyskać prowadzenie (12:10). Tym sam popisał się Jordon Varnado, a po drugiej stronie parkietu akcją 2+1 popisał się Mikołaj Witliński. Dobrą zmianę dali Wojciech Czerlonko i Adam Hrycaniuk, którzy zdobyli ostatnie osiem punktów dla swojej drużyny. W końcowych fragmentach tej kwarty „trójkę” trafił Mateusz Szlachetka i Asseco Arka wygrała pierwszą kwartę 23:18.

Kiedy na początku kolejnej odsłony trafił Gołębiowski (23:20) wydawało się, że gliwiczanie lada moment zrównają się z rywalem. Niestety, GTK kompletnie pogubiło się w ataku i forsowało bezskutecznie rzuty z dystansu. Takich problemów nie miał zespół Przemysława Frasunkiewicza, który kontynuował swoją serię trafień zza linii 6,75 m. Nie do zatrzymania był Filip Dylewicz, który trzy razy przymierzył z dystansu. Nawet jeśli gdynianie się mylili, to ich dobra dyspozycja na atakowanej „desce” pozwoliła zbierać piłki i ponawiać akcje. Po ostatniej „trójce” Dylewicza było już 44:25. Gości próbował poderwać do walki Joshua Perkins, który siłowym wejściem pod kosz zdobył punkty. Dobry fragment zaliczył także Szymon Szymański, który, korzystając z podań kolegów, wykończył dwie akcje (44:31). Serię gliwiczan przerwał dopiero Przemysław Żołnierewicz, który popisał się skuteczną dobitką. Na linii rzutów wolnych swoje szanse wykorzystali także Szubarga i Czerlonko, a gospodarze schodzili na przerwę z solidną zaliczką (50:31).

Po przerwie GTK zaczęło mozolnie odrabiać straty. Na początek Gołębiowski trafił z dystansu, a następnie Perkins i Henderson wykorzystali komplet rzutów wolnych (51:38). Ich serię przerwę Szubarga, który sprytnie wymusił przewinienie. Kolejny raz pod koszem dobrze zachował się Żołnierewicz, ale gliwiczan to nie podłamało. W strefę podkoszową umiejętnie wbił się Varnado, a Gołębiowski przechwycił piłkę na połowie boiska i z łatwością zdobył punkty (54:42). Sytuację ponownie uspokoił Wołoszyn, który trafił następną „trójkę”. Chwilę później ten zawodnik popełnił czwarte przewinienie i opuścił parkiet. Wydawało się, że to może pomóc gościom i fakt ten wykorzystał Henderson (57:47). W narożniku boiska swoje miejsce znalazł Mateusz Kaszowski i także on przymierzył z dystansu, a kiedy kontrę wykończył Żołnierewicz Arka Asseco znów mogła czuć się bezpiecznie (62:47). Dzięki Żołnierewiczowi, który niczym czołg forsował kolejne wejścia pod kosz, gdynianie cały czas utrzymywali dwucyfrowy dystans, ale promyk nadziei pojawił się dla drużyny Matthiasa Zollnera po dwóch celnych rzutach wolnych Martina Krampelja i trafieniu z półdystansu Hendersona w ostatniej sekundzie tej kwarty (68:56).

Świetny początek ostatniej odsłony w wykonaniu gliwiczan, którzy po trafieniach z dystansu Varnado i Hendersona zbliżyli się na zaledwie sześć punktów różnicy (68:62), pozwalał mieć nadzieję na wyrównaną końcówkę. Ponownie gospodarzom w sukurs przyszedł Wołoszyn, który raz jeszcze przymierzył zza łuku. Swoje okazję pod koszem wykorzystali Czerlonko i Hrycaniuk, rozpędzony Żołnierewicz dołożył 2+1, a niezawodny Wołoszyn kolejny raz wcielił się w rolę egzekutora i Asseco Arka znów mogła czuć się pewnie (81:64). GTK nie zamierzało się poddawać. Z dystansu trafili Perkins i Henderson (81:70), a poddenerwowany trener Frasunkiewicz poprosił o przerwę na żądanie. Po skutecznym wejściu pod kosz Gołębiowskiego ponownie zrobiło się nerwowo, ale w kluczowym momencie sprawy w swoje ręce wziął Szubarga. Rozgrywający gdynian wymusił dwa przewinienia, a z linii rzutów wolnych dołożył trzy punkty. MJ Rhett trafił zza linii 6,75 m przedłużając szanse swojego zespołu, ale cóż z tego, skoro po drugiej stronie raz jeszcze uaktywnij się Wołoszyn. Skrzydłowy Asseco Arki trafił w tym meczu 7 z 11 rzutów z dystansu i mocno przyczynił się do tego, że gliwiczanie wyjeżdżają z Gdyni z pustymi rękoma. Zespół Przemysława Frasunkiewicza wygrał ostatecznie 94:84.

GTK w kolejnym meczu zagra na swoim parkiecie z Polpharmą Starogard Gdański. Mecz odbędzie się 4 października.