Najpopularniejsze wiadomości i informacje dla miasta Gliwice

fot. GTK Gliwice

Determinacja i walka do samego końca przyniosła GTK Gliwice zwycięstwo na wyjeździe w ramach rozgrywek Polskiej Ligi Koszykówki. Miejscowy AZS Koszalin prowadził przez ponad 30 minut gry, ale koncert gliwiczan w ostatniej kwarcie zapewnił im cenny triumf.

Dzień przed meczem doszło w Koszalinie do małego trzęsienia ziemi. Z posadą pierwszego trenera pożegnał się Dariusz Szczubiał, a tymczasowo jego rolę przejął dotychczasowy asystent, Wojciech Zeidler. Nowy opiekun AZS-u postanowił trochę przemeblować zespół i do boju od pierwszych minut posłał Igora Wadowskiego, który dotychczas pojawiał się na parkiecie sporadycznie. Jak się później okazało była to słuszna decyzja, bo głodny gry zawodnik od początku napędzał ataki "Akademików" i sam również występował w roli egzekutora. Tylko w pierwszej kwarcie zapisał na swoim koncie 10 punktów, w tym dwa razy trafiając z dystansu.

Do zmian doszło także w wyjściowym zestawieniu GTK, gdzie miejsce Kacpra Radwańskiego i Pawła Zmarlaka zajęli Marek Piechowicz i Marcin Salamonik. Ten ostatni, obdarzony zaufaniem, dobrze rozpoczął zawody i był pewnym punktem w ataku. Jeszcze lepiej w strefie podkoszowej prezentował się Maverick Morgan, który bez problemów ogrywał Szymona Kiwilszę i był pierwszą opcja ofensywną GTK. Zespół z Koszalina odskoczył dopiero, kiedy "trójkę" trafił Wadowski, a wsadem popisał się Woods (14:8). Niestety, w tej sytuacji wyszło gapiostwo gliwiczan, którzy popełnili proste błędy przy wyprowadzaniu piłki. Gości poderwał do walki Piechowicz, który popisał się akcją 2+1, a kiedy kolejnym raz skutecznie pod koszem zaprezentował się Morgan, na tablicy świetlnej pojawił się remis (16:16). Podopieczni Zeidlera jeszcze raz odskoczyli za sprawą Wadowskiego (22:16), ale z dobrej strony w barwach GTK pokazał się kolejny zmiennik, Damian Pieloch. Jego cztery punkty pozwoliły zredukować straty do jednego "oczka" po 10 minutach gry (24:23).

Gospodarze od początku drugiej odsłony znów podkręcili tempo. Dobrze rzutowo dysponowany był Jakub Dłoniak, a zbiórki na atakowanej tablicy pozwoliły zdobyć efektowne punkty Kacprowi Młynarskiemu i Damianowi Jeszkemu (36:28). Sygnał do odrabiania strat dał Salamonik, który przymierzył zza łuku. W końcu przebudził się do tej pory niewidoczny Jonathan Williams i goście odrobili straty do jednego "oczka" różnicy (39:38). Końcowe fragmenty pierwszej połowy to prawdziwy festiwal rzutów z dystansu. Jako pierwszy trafił Modestas Kumpys, a następnie w jego ślady poszli: Radwański, Jeszke i Salamonik. Ostatecznie AZS prowadził po 20 minutach gry 47:44.

Po przerwie, podobnie jak przy rozpoczęciu, pierwsza akcja należała do Qyntela Woodsa. GTK cały czas próbowało odrabiać straty, ale za każdym razem, kiedy tylko zbliżali się do rywali, zawsze czegoś brakowało. AZS natychmiast wykorzystywał błędy gliwiczan i ponownie odjeżdżał. Gospodarze utrzymywali bezpieczną przewagę dzięki kolejnym rzutom zza linii 6,75 m. Po akcji 2+1 w wykonaniu Kiwilszy przewaga drużyny Wojciecha Zeidlera wynosiła już osiem punktów (70:62), ale jeszcze w tej części gry GTK trafiło dwa rzuty wolne i po 30 minutach meczu przegrywało różnicą sześciu "oczek" (70:64).

Z powodu problemów z przewinieniami na ławce rezerwowych siedział Morgan, ale godnie w strefie podkoszowej zastąpił go Łukasz Ratajczak. To właśnie ten zawodnik rozpoczął - jak się później okazało - świetną kwartę dla gliwiczan. Szybko wsparł go Pieloch, który kiedy tylko wychodził na wolna pozycję, to nie zastanawiał się. Jego dwie "trójki" oraz taki sam rzut Quintona Hookera pozwoliły doprowadzić do remisu (75:75). Chwilę później AZS wrócił na prowadzenie, bo sprawy w swoje ręce wziął Woods. GTK było jednak już rozpędzone i nie zamierzało się zatrzymać. Kolejny raz z dystansu przymierzył Hooker i goście objęli prowadzenie. I kiedy koszykarze z Koszalina, widząc skuteczność rywali w rzutach z daleka, przesunęli wyżej obronę, gliwiczanie zmienili sposób gry i piłka zaczęła wędrować w strefę podkoszową. A tam dwa razy akcję skończył Zmarlak i raz Ratajczak (77:84). Podrażnieni gospodarze rzucili się ze wściekłością do odrabiania strat. Przypomniał o sobie Wadowski, ale prawdziwym bohaterem tego fragmentu gry był Kumpys. Litwin najpierw zaprezentował akcję 2+1, a następnie trafił zza łuku i AZS był bliżej zwycięstwa (85:84). Zawodnicy z Gliwic mieli jednak w sobie sporo determinacji, by doprowadzić do szczęśliwego dla siebie finału i kiedy na parkiet wrócił Morgan, piłka znów wędrowała do niego. Ten pewnie wykorzystywał swoje okazje i goście wrócili na prowadzenie. Kiedy po zasłonie na pozycję wyszedł Pieloch i odpalił kolejną "trójkę" (88:93), stało się jasne, że przyjezdni nie wypuszczą już zwycięstwa z rąk. To przypieczętował Hooker dwoma celnymi rzutami wolnymi, kończąc drugą połowę z 18 punktami na koncie.

GTK kończy serię wyjazdową bilansem dwóch zwycięstw i sześciu porażek. Po przerwie na mecze reprezentacji Polski 3 grudnia zagra z Anwilem Włocławek na własnym parkiecie, w Centrum Sportowo-Kulturalnym "Łabędź" przy ul. Partzantów 25.

Źródło: GTK Gliwice


Dodaj komentarz

Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.

Kod antyspamowy
Odśwież