Noc bez procentów coraz bliżej. W Gliwicach rusza rozmowa o zakazie

Noc bez procentów coraz bliżej. W Gliwicach rusza rozmowa o zakazie

FOT. Urząd Miejski Gliwice

W Gliwicach wraca temat, który od lat budzi emocje, ale tym razem nie chodzi o hasła, tylko o twarde liczby. Po zmroku w statystykach pojawiają się policyjne interwencje, przewozy do izby wytrzeźwień i przyjęcia do szpitala. Miasto zaczyna więc szeroką debatę o ograniczeniu nocnej sprzedaży alkoholu, zanim sprawa trafi na biurko radnych. Najpierw mają wybrzmieć głosy mieszkańców, dopiero potem zapadną dalsze decyzje.

  • Liczby z 2025 roku pokazują, jak ciężka jest nocna cena alkoholu
  • Ankieta ma pokazać, gdzie kończy się wygoda, a zaczyna problem
  • Inne miasta już sprawdziły ten model i wracają do niego z danymi

Liczby z 2025 roku pokazują, jak ciężka jest nocna cena alkoholu

W centrum sporu nie ma dziś teorii, tylko konkret. Z miejskich danych za 2025 rok wynika, że gliwicka Policja interweniowała nocą ponad tysiąc razy, niemal trzy tysiące osób trafiło do Izby Wytrzeźwień, a prawie pół tysiąca pacjentów w stanie upojenia alkoholowego przyjęto nocą w Szpitalu Miejskim. Za każdą z tych liczb stoi ktoś, kto potrzebował pomocy, ale także służby, które musiały reagować, często kosztem czasu, sił i pieniędzy.

Wiceprezydent Gliwic Łukasz Gorczyński podkreśla, że władze miasta nie chcą prowadzić sporu na emocje. Zależy im raczej na pokazaniu skali zjawiska i kosztów, które ono generuje.

„Nie chcemy prowadzić ideologicznego sporu. Chcemy uczciwie pokazać mieszkańcom skalę problemu” – mówi Łukasz Gorczyński.

Proponowane ograniczenie miałoby objąć sprzedaż alkoholu „na wynos” między 22.00 a 6.00. Chodziłoby więc o sklepy i stacje paliw, a nie o restauracje, puby czy inne lokale gastronomiczne. Dla części osób oznaczałoby to prostą zmianę nawyków po późnym powrocie do domu. Dla miasta – próbę ograniczenia nocnych awantur, hałasu i interwencji, które często zaczynają się od jednego zakupu, a kończą na wezwaniach służb.

Ankieta ma pokazać, gdzie kończy się wygoda, a zaczyna problem

Zanim pojawi się projekt uchwały, w czerwcu na platformie DecydujMYrazem ma zostać uruchomiona ankieta. To tam Gliwiczanki i Gliwiczanie będą mogli ocenić nie tylko sam pomysł, ale też jego zakres i możliwe skutki dla codziennego funkcjonowania miasta. Taki etap nie jest formalnością. W sprawach dotyczących alkoholu, bezpieczeństwa i porządku publicznego społeczne poparcie albo sprzeciw potrafią mocno przesunąć ciężar całej dyskusji.

Równolegle planowane są rozmowy z Radami Dzielnic, służbami i instytucjami związanymi z bezpieczeństwem, zdrowiem publicznym oraz pomocą społeczną. Zebrane opinie mają trafić do zarządu miasta, który zdecyduje, czy przygotować projekt uchwały. Jeśli tak się stanie, dokument po wymaganych konsultacjach ma zostać skierowany na wrześniową sesję Rady Miasta Gliwice.

Warto też zwrócić uwagę na sam kształt możliwych ograniczeń. Z informacji miasta wynika, że nie byłby to zakaz obejmujący całą nocną aktywność, lecz jedynie wybrane formy sprzedaży alkoholu. Gastronomia miałaby funkcjonować bez zmian. To ważne rozróżnienie, bo właśnie ono pokazuje, że celem nie jest wyłączenie życia nocnego, lecz przecięcie najbardziej problemowego kanału nocnych zakupów.

Inne miasta już sprawdziły ten model i wracają do niego z danymi

Gliwice nie wchodzą na nieznany teren. Ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu obowiązują już w około 180 gminach w Polsce. Najczęściej samorządy wybierały godziny 22.00–6.00 albo 23.00–6.00. Część z nich zdecydowała się na rozwiązanie obejmujące całe miasto, jak Kraków , Tychy czy Sosnowiec . Inne postawiły na wariant punktowy i objęły zakazem tylko śródmieścia, okolice lokali nocnych albo dzielnice, w których regularnie pojawiały się skargi na hałas, agresję i zakłócanie spokoju.

Tak działa to m.in. we Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach, Kielcach i Bielsku-Białej. Samorządy, które wdrożyły podobne ograniczenia, zwykle wskazują na wcześniejsze analizy interwencji i konsultacje społeczne. W części miast po wejściu uchwał w życie notowano mniej zgłoszeń do służb i mniej nocnych incydentów związanych z alkoholem.

Przykład Krakowa jest tu szczególnie wymowny. Miasto, które objęło zakazem całą swoją nocną sprzedaż, podało spadek policyjnych interwencji związanych z alkoholem o 48,5 procent w pierwszym roku obowiązywania uchwały. Straż miejska informowała również o 31,2 procent mniejszej liczbie zgłoszeń i wyraźnym ograniczeniu wykroczeń popełnianych nocą. To właśnie takie liczby mają dziś znaczenie także w Gliwicach – nie jako gotowa recepta, lecz jako punkt odniesienia przed decyzją, która może zmienić nocny rytm miasta.

na podstawie: Urząd Miejski w Gliwicach.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski Gliwice). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.