Lekarz z gliwickiego szpitala zamienił SOR w grę edukacyjną

Lekarz z gliwickiego szpitala zamienił SOR w grę edukacyjną

FOT. Szpital Miejski w Gliwicach

Na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym zwykle liczą się minuty, spokój i trafna decyzja. W Gliwicach ta codzienność została przeniesiona do gry, która ma uczyć i jednocześnie pokazuje medycynę bez upiększeń. Autorem projektu jest lek. Marek Bonczar z Szpitala Miejskiego w Gliwicach, lekarz z ponad 20 latami doświadczenia na izbach przyjęć. „SOR Symulator” stawia gracza w roli lekarza dyżurnego i każe mierzyć się z tym, co w tej pracy najtrudniejsze – presją, odpowiedzialnością i ograniczonymi zasobami.

  • Z dyżurów na ekran trafił obraz prawdziwego SOR-u
  • Diagnoza, leczenie i budżet, który też trzeba pilnować
  • Zespół ze szpitala dołożył własną cegiełkę

Z dyżurów na ekran trafił obraz prawdziwego SOR-u

Po dwóch dekadach pracy w miejscach, gdzie decyzje zapadają szybko i nie zawsze w komfortowych warunkach, Marek Bonczar postanowił przekuć swoje doświadczenie w narzędzie edukacyjne. Nie jest to jednak suchy quiz ani prosta zabawa w medycynę. To symulator, który ma oddawać rytm pracy szpitalnego oddziału ratunkowego i pokazać, jak wygląda droga pacjenta od pierwszego wywiadu aż po leczenie.

Pomysł wyrósł z praktyki, a nie z teorii. Twórca projektu zna realia SOR-u od środka, dlatego w grze nie ma miejsca na przypadkowość. Liczy się kolejność działań, rozsądek i umiejętność odróżnienia tego, co pilne, od tego, co tylko pozornie wygląda groźnie.

„Chcieliśmy pokazać realia tej pracy bez cenzury i upiększeń”.

Diagnoza, leczenie i budżet, który też trzeba pilnować

W „SOR Symulatorze” gracz zaczyna od zebrania wywiadu, potem wybiera badania, stawia rozpoznanie i podejmuje leczenie. To jednak dopiero połowa zadania. W grze pojawia się jeszcze jeden element, który bardzo przypomina prawdziwą pracę w systemie ochrony zdrowia – koszty procedur.

Każde badanie ma swoją cenę, a zbyt szeroki pakiet zleceń może szybko nadwyrężyć wirtualny budżet szpitala. Taki zabieg zmusza do myślenia nie tylko medycznego, lecz także organizacyjnego. Właśnie dlatego projekt może być ciekawy nie tylko dla studentów i rezydentów, ale też dla osób, które chcą lepiej zrozumieć, jak wiele decyzji zapada równolegle podczas jednego dyżuru.

Na start przygotowano 12 przypadków medycznych. To dopiero pierwsza odsłona. Gra ma być rozwijana o kolejne scenariusze, więc z czasem pojawi się więcej sytuacji, z którymi trzeba będzie się zmierzyć.

Zespół ze szpitala dołożył własną cegiełkę

Projekt nie powstał w pojedynkę. Obok Marka Bonczara w jego przygotowanie zaangażowali się także lek. Jacek Natkaniec, dr n. med. Adam Golda, lek. Emilia Mandalka oraz Paweł Gocek i Maciej Krzynówek. Medyczne doświadczenie połączyło się tu z technicznym wsparciem, a efekt ma służyć przede wszystkim nauce.

Gra została pomyślana głównie jako pomoc dla młodych lekarzy i rezydentów, którzy dopiero wchodzą w zawodowy rytm. Jednocześnie jej forma sprawia, że może po nią sięgnąć każdy, kto chce sprawdzić się w roli lekarza dyżurnego i zobaczyć, jak szybko rośnie napięcie, kiedy trzeba podjąć decyzję pod presją czasu.

na podstawie: Szpital Gliwice.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Szpital Miejski w Gliwicach). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.