Bulwary Kłodnicy znów na celowniku, a urbaniści objechali rzekę na rowerach

3 min czytania
Bulwary Kłodnicy znów na celowniku, a urbaniści objechali rzekę na rowerach

FOT. Urząd Miejski w Gliwicach

Zanim pojawią się konkursowe plansze i wizualizacje, w Gliwicach najpierw ruszyły rowery. Zespół urzędników przejechał wzdłuż Kłodnicy 30 kilometrów, żeby zobaczyć z bliska to, co zwykle ginie w codziennym biegu miasta. Chodzi o przestrzeń, która ma przestać być tylko pasem przy wodzie i stać się miejscem do spacerów, jazdy na rowerze, a z czasem być może także do spokojnego powrotu nad rzekę.

  • Rowerowa trasa miała odsłonić Kłodnicę od strony brzegu
  • Miasto chce oddać rzece miejsce, które przez lata traciła
  • Konkurs ma wyłonić projekt, który połączy naturę z ruchem nad wodą

Rowerowa trasa miała odsłonić Kłodnicę od strony brzegu

19 marca przedstawiciele Biura Urbanisty Miasta, Zarządu Dróg Miejskich oraz wydziałów Planowania Przestrzennego, Usług Komunalnych i Promocji i Komunikacji Społecznej wyruszyli w teren na jednośladach. Trasa była długa i uważna – około 30 kilometrów, po 15 kilometrów wzdłuż obu brzegów Kłodnicy. Nie chodziło o sportowy przejazd, ale o dokładne rozpoznanie terenu, który ma stać się przedmiotem konkursu architektonicznego.

Podczas wielogodzinnej wizji zespół oglądał Bulwary Kłodnicy z perspektywy, której nie da się odczytać z mapy. Zwracano uwagę zarówno na odcinki mające potencjał do zagospodarowania, jak i na miejsca, które mogą wymagać trudniejszych decyzji projektowych. To ważne, bo od takich obserwacji zależy, czy przyszły projekt nie będzie tylko ładnym obrazkiem, ale realną odpowiedzią na układ terenu, komunikację i sąsiedztwo rzeki.

Miasto chce oddać rzece miejsce, które przez lata traciła

Miejska urbanistka Agata Twardoch przypomniała, że miasta od zawsze wyrastały nad wodą, ale wraz z industrializacją rzeki zaczęły być traktowane jak przeszkoda. W wielu miejscach zamykano je w kanałach, prostowano i odcinano od codziennego życia miasta, co odbiło się na przyrodzie i bezpieczeństwie.

„Nie bez powodu miasta powstawały nad rzekami” – mówiła Agata Twardoch, wskazując, że później rzeki zaczęto spychane na margines i ukrywać w kanałach.

Urbanistka podkreśla, że Gliwice wpisują się w szerszy trend renaturalizacji i odzyskiwania wartości biologicznych przez miejskie cieki. W przypadku Kłodnicy nie da się odtworzyć jej dawnej funkcji transportowej, ale można przywrócić jej znaczenie przyrodnicze i rekreacyjne. W jej ocenie mieszkańcy powinni nie tylko wiedzieć, że rzeka jest częścią miasta, ale też mieć możliwość korzystania z jej otoczenia na co dzień.

„Trzeba zrobić wszystko, aby udostępnić go mieszkańcom” – zaznaczyła, mówiąc o Bulwarach Kłodnicy.

Konkurs ma wyłonić projekt, który połączy naturę z ruchem nad wodą

Planowany przez Biuro Urbanisty Miasta konkurs ma przyciągnąć architektów i urbanistów. Jego zadaniem będzie znalezienie takiej koncepcji zagospodarowania Bulwarów Kłodnicy, która z jednej strony uszanuje przyrodę, a z drugiej uwzględni uwarunkowania techniczne i komunikacyjne. To właśnie od tego ma zależeć, czy rzeka stanie się osią spacerów, rekreacji i spokojnego przemieszczania się wzdłuż wody.

Konkurs ma zostać przeprowadzony w dwóch etapach:

  • etap studialny – wyłoni najbardziej obiecujące kierunki rozwoju i stanie się podstawą dalszych prac,
  • etap drugi – obejmie autorów najwyżej ocenionych koncepcji i zakończy się przyznaniem trzech nagród głównych oraz dwóch wyróżnień.

Zwycięskie projekty mają później posłużyć do opracowania dokumentacji technicznej, a następnie do etapowej realizacji inwestycji. Niewykluczone, że autorzy najlepszych koncepcji wrócą jeszcze w teren, by dopracować rozwiązania już z bezpośrednim oglądem miejsca. Właśnie od takich decyzji zależy, czy Bulwary Kłodnicy staną się przestrzenią, która naprawdę przyciągnie ludzi nad wodę, zamiast tylko o tym opowiadać.

na podstawie: Urząd Miejski w Gliwicach.

Autor: krystian