Siedem śladów żydowskich kuczek w Gliwicach. Jedna zachwyca do dziś

Siedem śladów żydowskich kuczek w Gliwicach. Jedna zachwyca do dziś

FOT. UM Gliwice

Przy ulicach Gliwic zachowały się konstrukcje, których przeznaczenie przez lata pozostawało zagadką. Ewa Pokorska-Ożóg wskazała siedem obiektów mogących być dawnymi kuczkami, czyli budowlami związanymi z żydowskim Świętem Szałasów. Jedna z nich, balkonowa zabudowa z witrażami, została już rozebrana. Inna do dziś stoi przy Alei Wojciecha Korfantego i przypomina ozdobną, drewnianą werandę.

  • Sukkot zostawiało ślady także w miejskiej zabudowie
  • Witraże z gwiazdą Dawida zniknęły około 2007 roku
  • Drewniana przybudówka nadal budzi pytania

Sukkot zostawiało ślady także w miejskiej zabudowie

Kuczki wznoszono podczas siedmiodniowego święta Sukkot, upamiętniającego wędrówkę Izraelitów przez pustynię. W takim szałasie spożywano posiłki i spędzano część świątecznego czasu. Konstrukcja musiała mieć dach wykonany z materiałów roślinnych, między innymi gałęzi lub trzciny, a nad nim powinno być widoczne niebo.

W miastach kuczki przybierały różne formy. Powstawały na podwórkach, balkonach i dachach, czasem jako lekkie, tymczasowe konstrukcje. Te bardziej trwałe przez większą część roku mogły służyć jako werandy, ganki albo pomieszczenia gospodarcze. Właśnie dlatego ich rozpoznanie po wielu dekadach nie jest proste.

Pomagają w tym dawne księgi adresowe i informacje o właścicielach nieruchomości, a także ślady mechanizmu otwieranego dachu. To on pozwalał dostosować budynek do wymogów święta. Późniejsze remonty często usuwały jednak elementy, które mogłyby potwierdzić pierwotną funkcję obiektu.

Ewa Pokorska-Ożóg, miejski konserwator zabytków, podczas wrześniowej konferencji naukowej na Wydziale Budownictwa Politechniki Śląskiej przedstawiła wyniki poszukiwań. W Gliwicach wytypowała siedem konstrukcji mogących być kuczkami. Tylko jedną rozpoznaje bez wątpliwości, a pozostałe traktuje jako hipotezy.

Witraże z gwiazdą Dawida zniknęły około 2007 roku

Najpewniejszy przykład znajdował się przy Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego. Część balkonu osłaniały cztery duże witraże, a całość miała tymczasowe zadaszenie. Na dwóch szklanych kwaterach umieszczono gwiazdę Dawida.

Taka zabudowa pozwalała urządzić kuczkę w zwartej miejskiej kamienicy. O religijnej funkcji decydował przede wszystkim sposób wykonania dachu, a nie sam materiał ścian. Witraże wskazywały przy tym na zamożność dawnych mieszkańców i ich dbałość o wygląd domu.

Obudowę balkonu usunięto około 2007 roku. Dla osób szukających śladów żydowskiego dziedzictwa architektonicznego oznacza to, że część historii Gliwic można dziś odtworzyć już tylko na podstawie fotografii, opisów i zachowanych fragmentów budynków.

Drewniana przybudówka nadal budzi pytania

Najbardziej charakterystyczny obiekt znajduje się przy Alei Wojciecha Korfantego 6, wcześniej noszącej nazwę Moltkestraße. Kamienicę zbudowano w 1897 roku w formie neomanierystycznego pałacyku miejskiego. Na szczycie fasady zachowały się inicjały Theodora Schwartza, dawnego właściciela nieruchomości.

Przy bocznej ścianie stoi dwukondygnacyjna drewniana przybudówka. Ma konstrukcję słupowo-ryglową, nadwieszone piętro, ozdobnie wyrzynane deski oraz arkady umieszczone między słupami. Duże okna na trzech elewacjach i osobne rozwiązanie wejść sugerują, że parter i piętro mogły pełnić różne funkcje. Do dolnej części wchodziło się z zewnątrz, natomiast górna była połączona z mieszkaniem.

Przez długi czas obiekt uznawano po prostu za dekoracyjną werandę. Jego związek z tradycją żydowską stał się bardziej prawdopodobny dopiero po porównaniu z podobnymi konstrukcjami oglądanymi w Łodzi.

„To moja kuczka z Gliwic!” – tak Ewa Pokorska-Ożóg miała pomyśleć po zobaczeniu łódzkich przykładów.

Drewniana forma i architektoniczne podobieństwa nie są jednak wystarczającym dowodem. Przybudówka pozostaje hipotezą, choć jej układ może pasować do obiektu wykorzystywanego podczas Sukkot. Kilka lat temu konstrukcja była w bardzo złym stanie. Po staraniach o jej zachowanie przeprowadzono remont, dzięki któremu nadal można oglądać jej snycerskie detale.

Poszukiwania pokazują, że przedwojenne Gliwice mogły mieć własny, starannie zaprojektowany wariant tego typu architektury. Żydowska społeczność miasta była silnie związana z kulturą niemiecką, a przemysłowy charakter Gliwic sprzyjał powstawaniu nowoczesnych i dobrze zaprojektowanych kamienic. Dla mieszkańców oglądających dziś podobne przybudówki ważna jest ostrożność – dekoracyjny balkon czy weranda mogą mieć religijną historię, ale bez dokumentów i śladów technicznych nie da się jej przesądzić.

Temat żydowskiego dziedzictwa architektonicznego Gliwic i Śląska pojawia się podczas wykładów w Domu Pamięci Żydów Górnośląskich, spacerów historycznych oraz działań Stowarzyszenia „Gliwicka Przystań Sztuki i Kultury”. Impulsem do tych przedsięwzięć był Leszek Jodliński, dyrektor Muzeum w Gliwicach. Dawne kuczki pozostają efemerycznym, lecz konkretnym śladem wielokulturowej historii miasta.

na podstawie: Urząd Miejski w Gliwicach.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Gliwice). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji