Gliwice budują system schronienia od garaży po szkolne sale

Gliwice budują system schronienia od garaży po szkolne sale

FOT. Urząd Miejski w Gliwicach

W Gliwicach podziemia, szkolne sale i nowe osiedla zaczynają układać się w jeden system, którego na co dzień nie widać. Miasto sprawdza stare schrony, projektuje nowe miejsca doraźnego schronienia i doposaża szkoły, żeby w kryzysie nie zostać z pustymi rękami. To praca rozpisana na lata, ale pierwsze efekty mają być widoczne już teraz.

  • Nowe osiedla mają już w projekcie miejsce na schronienie
  • Stare schrony przechodzą przegląd, a miasto zamawia kolejne ekspertyzy
  • Szkoły i mobilne punkty mają nieść pomoc, gdy zabraknie prądu albo ciepła

Nowe osiedla mają już w projekcie miejsce na schronienie

Najmocniej widać to tam, gdzie Gliwice wciąż rosną. W nowych inwestycjach mieszkaniowych podziemia nie są już tylko dodatkiem do budynku – od początku mają pełnić także funkcję ochronną. Miasto mówi o ponad 9230 miejscach doraźnego schronienia, które pojawią się w części podziemnej przyszłych osiedli.

Największa przestrzeń tego typu ma powstać w rejonie ulic Kujawskiej i Pszczyńskiej – tam przewidziano około 5600 miejsc. Dalej są:

  1. osiedle przy ul. Myśliwskiej – około 2100 miejsc,
  2. inwestycja przy ul. Piaskowej – około 800 miejsc,
  3. zabudowa przy ul. Toszeckiej – około 400 miejsc,
  4. rejon ulic Dworskiej i Wiertniczej – około 330 miejsc.

To ważna zmiana, bo nowe budynki mieszkalne i publiczne mają być projektowane tak, by ich części podziemne dało się wykorzystać w sytuacji nagłego zagrożenia. Jeśli nie zaplanowano w nich osobnego schronu albo ukrycia, garaże i kondygnacje podziemne mają spełniać wymagania pozwalające na przekształcenie ich w miejsca doraźnego schronienia.

– Budowa systemu ochrony ludności to proces, który wymaga czasu, konsekwentnej pracy i odpowiednich środków.

Tak sprawę opisuje sekretarz miasta Katarzyna Chwastek, nadzorująca działania związane z ochroną ludności w Gliwicach. Jak podkreśla, przez lata samorządy nie miały narzędzi prawnych, by inwestować w takie rozwiązania, więc teraz miasto nadrabia zaległości krok po kroku.

Stare schrony przechodzą przegląd, a miasto zamawia kolejne ekspertyzy

Równolegle trwa porządkowanie tego, co już w Gliwicach istnieje. Do tej pory zlecono sprawdzenie 130 schronów i ukryć, a do końca roku ma dojść ocena kolejnych 126 obiektów. Kontrole prowadzą inspektorzy nadzoru budowlanego i strażacy, bo sam ogląd nie wystarcza – w wielu miejscach potrzebne są też dodatkowe ekspertyzy konstrukcyjne.

Pierwsze takie opracowania wykonano już dla budowli ochronnych w Górnośląskim Centrum Edukacyjnym przy ul. Okrzei 20 oraz w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2 przy ul. Rydygiera 10. W planach są następne:

  1. dziewięć ekspertyz dla obiektów, które dotąd pełniły funkcje ochronne,
  2. sześć ekspertyz dla miejsc przewidzianych jako doraźne schronienie.

Miasto chce też zamówić strategię rozwoju obiektów zbiorowej ochrony. To dokument, który ma uporządkować liczbę, pojemność i rozmieszczenie budowli ochronnych w poszczególnych dzielnicach. Dzięki temu łatwiej będzie zobaczyć, gdzie sieć jest gęstsza, a gdzie wciąż są białe plamy.

W podobnym duchu działa także ogólnodostępna aplikacja „Gdzie się ukryć”, przygotowana przez Państwową Straż Pożarną. Pokazuje przejścia podziemne, tunele, garaże podziemne i inne miejsca, które w sytuacji zagrożenia mogą dać choć podstawową osłonę. Dla mieszkańców to prosty sposób, by jeszcze przed kryzysem sprawdzić najbliższe punkty, zamiast szukać ich dopiero wtedy, gdy sytuacja zrobi się nerwowa.

Szkoły i mobilne punkty mają nieść pomoc, gdy zabraknie prądu albo ciepła

Drugi filar miejskiego systemu ma być dużo bardziej namacalny dla codziennego życia. Chodzi o punkty pomocy doraźnej, które mają działać przede wszystkim w szkołach. To właśnie tam, w różnych częściach miasta, ma być najłatwiej uruchomić wsparcie, gdy pojawi się szeroka awaria zasilania, problem z wodą albo ogrzewaniem.

Na razie wytypowano ponad 20 placówek, a w 10 z nich przeprowadzono już szczegółowe wizje lokalne. Sprawdzano nie tylko miejsce na sprzęt, ale też to, ile osób dana szkoła mogłaby przyjąć i czy da się tam bezpiecznie przechować wyposażenie potrzebne w kryzysie.

W tych punktach mają się znaleźć między innymi:

  1. materace,
  2. śpiwory i koce,
  3. agregaty prądotwórcze,
  4. przenośne stacje zasilania,
  5. nagrzewnice,
  6. oświetlenie,
  7. sprzęt do przygotowania ciepłych napojów.

Część zakupów już zrealizowano, a reszta ma dojść w tym roku. Miasto finansuje je ze środków z budżetu państwa, których wartość przekracza milion złotych. Do tego dojdą jeszcze 6 namiotów pneumatycznych, które będzie można szybko rozstawić tam, gdzie akurat będą potrzebne.

– To miejsca przygotowane i przeznaczone do udzielania podstawowej pomocy w przypadku wystąpienia sytuacji kryzysowej.

Tak o punktach doraźnych mówi Katarzyna Chwastek. W tle jest prosta myśl: nawet najlepszy system ochrony nie zadziała, jeśli ludzie nie będą wiedzieli, jak się zachować. Dlatego w Gliwicach już wcześniej ruszyły szkolenia dla mieszkańców. Uczestnicy uczyli się między innymi, jak przygotować dom na trzy dni bez dostępu do mediów i co powinno znaleźć się w plecaku ewakuacyjnym. Wiedzą dzielili się przedstawiciele Centrum Ratownictwa Gliwice oraz Górnośląskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej.

Miasto zapowiada kolejne edycje szkoleń, a cała układanka zaczyna wyglądać coraz wyraźniej: schronienie, pomoc i informacja mają tworzyć jeden system, który nie będzie potrzebny na co dzień, ale w chwili próby może zdecydować o bezpieczeństwie wielu osób.

na podstawie: Urząd Miejski Gliwice.