[PIŁKA NOŻNA] Korona Kielce – Piast Gliwice 1:1 w PKO BP Ekstraklasie – szybka odpowiedź po przerwie i remis w Kielcach

[PIŁKA NOŻNA] Korona Kielce – Piast Gliwice 1:1 w PKO BP Ekstraklasie – szybka odpowiedź po przerwie i remis w Kielcach

Korona Kielce i Piast Gliwice zremisowały 1:1 w 31. kolejce PKO BP Ekstraklasy. W majówkowe popołudnie na Exbud Arenie najpierw trafił Juande, ale już po chwili odpowiedział Dawid Błanik, więc gliwiczanie wracają z Kielc z jednym punktem.

Zanim sędzia Patryk Gryckiewicz dał sygnał do gry, wokół stadionu panowała bardziej festynowa niż ligowa atmosfera. Gospodarze przygotowali „Majówkę z Koroną” przy bocznym boisku, a wśród gości pojawili się dawni piłkarze kielczan, Jacek Kiełb i Maciej Korzym, którzy rozdawali autografy i pozowali do zdjęć. Sam mecz miał jednak dla Korony spory ciężar gatunkowy, bo przed pierwszym gwizdkiem w klubie mówiono o nim jak o jednym z najważniejszych spotkań sezonu.

Bez goli do przerwy, ale z napięciem w powietrzu

Do przerwy na tablicy widniało 0:0, choć obu drużynom nie brakowało chęci do ataku. Mecz był wyrównany i dość twardy, a w liczbach widać, że żadna ze stron nie zdołała odskoczyć na wyraźniejszą przewagę. Korona miała nieco więcej piłki przy nodze, minimalnie częściej dochodziła też do sytuacji zakończonych celnym strzałem, ale Piast cierpliwie czekał na swój moment.

Na boisku oglądaliśmy dwa różne plany na ten sam mecz. Jacek Zieliński ustawił Koronę w systemie 3–4–2–1, a Daniel Myśliwiec odpowiedział ustawieniem 4–4–1–1. Gliwiczanie byli zdyscyplinowani w tyłach, nie otwierali się bez potrzeby i długo skutecznie pilnowali, by wynik nie ruszył z miejsca. W praktyce oznaczało to, że każdy błąd mógł tu mieć spore znaczenie.

Trzy minuty, które ustawiły wynik

Po zmianie stron mecz wreszcie się otworzył. W 53. minucie Piast dopiął swego i wyszedł na prowadzenie po trafieniu Juande. Radość gości nie trwała jednak długo, bo Korona odpowiedziała błyskawicznie. Już trzy minuty później do siatki trafił Dawid Błanik i znów było po równo.

Ten moment zmienił rytm spotkania. Zamiast spokojnego dążenia do końca, obie strony musiały szukać zwycięstwa, a to podkręciło tempo i napięcie. Trenerzy zaczęli sięgać po zmiany, żeby dodać świeżości i energii. Po stronie Piasta na boisku pojawili się Leandro Sanca i Jorge Félix, a później Jason Lokilo oraz Quentin Boisgard. Korona też reagowała z ławki, wprowadzając między innymi V. Nikolova, S. Davidovicia, Nono, Antonia i K. Sotiriou.

Końcówka zrobiła się nerwowa. Simon Gustafson zobaczył żółtą kartkę w 70. minucie, Wiktor Długosz został napomniany tuż przed końcem, a w doliczonym czasie Korona musiała radzić sobie jeszcze w osłabieniu po czerwonej kartce dla Zielińskiego. Wyniku to już jednak nie zmieniło.

W statystykach też widać, że był to mecz na styku. Korona miała 51 procent posiadania piłki, Piast 49, a celnych strzałów było 7 do 4 na korzyść gospodarzy. Różnica nie była duża, ale to kielczanie częściej wyglądali na zespół, który szukał więcej pod bramką Dominika Holca. Gliwiczanie odpowiedzieli za to większą liczbą rzutów rożnych, co tylko potwierdza, że spotkanie długo trzymało w napięciu.

Z perspektywy Piasta ten remis można odczytać jako punkt z trudnego terenu, ale też jako lekki niedosyt, bo prowadzenie było w zasięgu. Z drugiej strony, przy tak wyrównanym układzie w tabeli każdy wywieziony punkt ma swoją wagę. Dla gliwickich kibiców najważniejsze jest to, że z Kielc drużyna nie wyjechała z pustymi rękami i utrzymała się w ligowym peletonie, w którym o każdym miejscu decydują detale.

Korona KielceStatystykaPiast Gliwice
1Gole1
51%Posiadanie49%
7Strzały celne4
2Strzały niecelne5
12Strzały łącznie13
3Strzały zablokowane4
11Strzały w polu karnym8
1Strzały spoza pola5
5Rzuty rożne6
15Faule12
2Spalone0
1Żółte kartki0
2Interwencje bramkarza6
402Liczba podań386
321Podania celne295
80%Skuteczność podań76%