fot. GTK Gliwice

Rozpędzony King nie zatrzymał się. W spotkaniu na wyjeździe koszykarze GTK wyrównaną walkę toczyli tylko w pierwszej kwarcie, potem szczecinianie udowodnili, że seria czterech kolejnych zwycięstw nie była dziełem przypadku.

Szczecinianie już od samego początku chcieli zaznaczyć swoją dominację i prezentowali spory potencjał w ofensywie. Na całe szczęście GTK szybko ochłonęło po pierwszych błędach i zaczęło grać dokładniej. Na efekty nie trzeba było długo czekać, a gliwiczanie nie zamierzali odpuszczać. Ostatecznie pierwsza kwarta zakończyła się remisem.

GTK dobrze zaczęło kolejną odsłonę, ale później coś zacięło się w grze przyjezdnych. Kolejne straty i przewinienia napędzały rywala, który bezlitośnie egzekwował błędy gliwiczan. Po podkręceniu tempa jego zdobycz punktowa zaczęła szybko rosnąć, a po przerwie było już zdecydowanie gorzej dla gości. Ich dyspozycja w niczym nie przypominała tej z pierwszych 20 minut gry. GTK grało w ataku bez pomysłu, brakowało egzekucji.

Gdy w czwartej odsłonie obie strony dzieliło już 30 punktów, obrona Kinga zaczęła pozwalać na więcej. Dzięki temu gliwiczanie stopniowo zaczęli zmniejszać dystans. Gospodarze wygrali jednak ostatecznie aż 87:65 i byli zespołem lepszym w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła.

Za tydzień GTK zagra ponownie na wyjeździe. Rywalem gliwiczan będzie Trefl Sopot.